Happy Planner- dlaczego się nie polubiliśmy i "głupia" ja

poniedziałek, 29 lutego 2016 |
Dzisiaj słów kilka o tym jak dałam się zwariować. Kiedy jakaś "moda" czy to co podobało mi się wizualnie na chwile wyłączyło mój mózg, który przecież od 23 lat wie, że nienawidzę planować.

Nigdy nie byłam osobą lubiąca cokolwiek planować. Po prostu zawsze wszystko robię na ostatnią minutę chyba, że jest to coś hiper ważnego. Wtedy mój mózg nie daje mi o tym zapomnieć. Chciałam zrobić Wam recenzje Happy Plannera, ale nie będzie ona taka typowa, ponieważ  muszę przyznać się do własnej głupoty. Tak chyba można to nazwać.


  

Czytając różne recenzje, a w szczególności oglądając różne zdjęcie na Insta wpadł mi w oko kalendarz o miłej nazwie Happy Planner. Pięknie wydany kalendarz, który "musiałam" mieć. Oczywiście nikogo nie winię za to, że go polecał, bo niewątpliwie u wielu się sprawdzi, ale ja chyba miałam sieczkę w mózgu, bo przecież wiem, że nie lubię planować. Co jednak zrobiłam? A kupiłam kalendarz za jakieś 120zł. Dlaczego? no właśnie nie wiem. Teoretycznie chciałam coś zmienić, zacząć planować i myślałam, że ładny kalendarz pomoże. Nic bardziej mylnego. Wydaje mi się, że sama siebie oszukałam. 


Happy Planner jest bardzo ładnie wydany. Chociaż jak dla mnie za dużo w nim niepotrzebnych "pierdół", a za mało prawdziwego kalendarza. Możemy w nim zapisać jak powinien wyglądać nasz idealny dzień, ale tak naprawdę nie ma w nim za dużo miejsca żeby zrobić jakiekolwiek notatki o sprawach ważnych. Kwestia gustu. Wiem, że niektórzy to lubią i wcale tego nie neguje. Bardziej jestem zła na samą siebie. Czemu próbowałam się zmienić czy też dopasować do aktualnej "mody" (jeśli tak to można nazwać). Bo tak właściwie to więcej w tym było "mieć" niż potrzebować.


Jeżeli więc do tej pory nie planowałyście to ładny kalendarz tego nie zmieni. Tak samo zresztą jest w innych dziedzinach. Napatrzyma się na coś u kogoś, kupujemy i okazuje się, że pieniądze były wyrzucone w błoto. Nie chcę teraz też totalnie zjechać tego kalendarza. Ale nawet jego wysoka cena nie zmieniła moich przyzwyczajeń i mojego lenistwa. Jest ładnie wydany. Jak dla mnie mało konkretny. Twórczynie trochę chyba zapomniały co powinno być w kalendarzu, a co jest zbędnym dodatkiem. Do mnie niestety wypisywanie manifestów, opisywanie idealnego dnia czy też tego co mnie uszczęśliwia nie przemawia. Mam to zakodowane w głowie i nie muszę pisać, że idealnie byłoby się wyspać.




Happy Planner po prostu nie jest dla mnie. Głupotą było go kupować. Jedyny plus tego wydatku jest taki, że uświadomiłam sobie, że nie powinno się ulegać czemuś co z góry się dla nas nie nadaje. Dlatego też nie biegam. Czy też nie robię innych rzeczy tylko dlatego, że są modne. Co oczywiście wcale nie znaczy, że są złe. Po prostu nie są dla mnie.

Jestem bardzo ciekawa co myślicie o tym kalendarzu i o tym jak to jest z uleganiem jakimś rzeczom? Czy modne zawsze znaczy dobre?
Buziaki
PATA

61 komentarzy

  1. Niby nie powinnam się cieszyć, ale jednak... Cieszę, że nie tylko ja się dałam naciągnąć na coś takiego, tyle że ja zamiast 120 zł kupiłam organizer/kalendarz/cokolwiek to jest za 80 zł... Mój Simply Planner wygląda trochę bardziej minimalistycznie, natomiast uwaga. Zapisywałam w nim notatki przez 2 tygodnie, a teraz umiera gdzieś głęboko na dnie szuflady. Głupia ja... nauczka na przyszłość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ciesz się jak to mówią w kupie łatwiej. Mi też jest ciutkę lżej, że nie jestem jedyna :D ale u mnie wygląda to identycznie na początku kila stron próbowałam zapisać, a dalej pusto :)

      Usuń
  2. Chciałam go kupić. Dobrze że przyszło opamiętanie, bo zapał planowania szybko by mi minął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a do tej pory lubiłaś planować? bo to chyba od tego zależy :P

      Usuń
  3. Ja już parę razy popełniłam ten błąd, na szczęście nie wydawałam aż tylu pieniędzy. Wiem jednak, tak jak i Ty, że to co ważne mam w głowie, a co nieważne... to kiedyś się tam zrobi jak będzie nastrój;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak jak to napisałaś, jak będzie nastrój to się zrobi :D

      Usuń
  4. Ja uwielbiam planować, ale w moim standardowym, solidnym plannerze za ok. 10 zł :) takie kalendarze z afirmacjami i różnymi pomysłami mnie jednak nie kręcą; nie dałabym na pewno 120 zł; pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i racja :D ja dałam ciała, bo w tym przypadku to, że był drogi, piękny itp. w niczym mi nie pomogło :) głupia ja! ale mądra Justyna :)

      Usuń
  5. A ja po raz drugi kupiłam kalendarz w empiku. Ma to, co mnóstwo mi najbardziej potrzebne czyli cały rozkład miesiąca na 1 stronie i 1 dzień to 1 strona. Ostatnio miałam piękny zielony w paski, teraz jest ognista czerwień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i najważniejsze, że jesteś zadowolona i z niego korzystasz :)

      Usuń
  6. Mocno mnie kusił, ale na szczęście nie uległam. Staram się robić zakupy bardziej rozważnie i myśleć, czy na pewno mi się to przyda, czy nie kupuję tylko dlatego, że ma to 3/4 dziewczyn i jest to modne. To trudne, bo naprawdę na facebook'u i instagramie jesteśmy zasypywane takimi właśnie rzeczami niby must have. Potem się okazuje, że bez tego dałoby się żyć. No cóż, przynajmniej masz ładne tło do robienia zdjęć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację też zawsze staram się przemyśleć wszystko 5 razy, ale jak widać z tym mi nie wyszło, ale totalnie rozbawiłaś mnie, że mam przy czym robić zdjęcia :D dobra uwaga :D

      Usuń
  7. ja zwykle kupuję ładny kalendarz w Biedronce w okresie rozpoczęcia roku szkolnego :) wiem, że nie jestem mistrzem organizacji, zapisuje tylko odległe terminy: kolokwia, egzaminy, wizyty u lekarza czy urodziny.. ten planner choć piękny, to nigdy w życiu nie wydałabym na niego tyle pieniędzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. następnym razem pójdę Twoim śladem i jeśli w ogóle kupię jakiś kalendarz to taki biedronkowy :D a teraz mogę się powstydzić własnej głupoty :)

      Usuń
  8. Ja nie ogarniam tej mody. Jestem osobą dobrze zorganizowaną, ale nie potrzebuję planerów. W pracy mam kalendarz elektroniczny, głównie do spotkań, bo mam ich masę; tak to posiłkuje się małymi listami z rzeczami do ogarnięcia. Prywatnie - ogarniam kuwetę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę już kolejną recenzję tego planera, która wreszcie pokazuje jak jest naprawdę - piękny kalendarz nie zmieni osoby, która nie lubi planować i zapisywać, w zorganizowaną. Swego czasu bardzo chciałam go kupić - jednak spasowałam, wybrałam coś co bardziej mi odpowiadało, mniejszego, bez zbędnych rubryk i jestem bardzo zadowolona, używam codziennie, noszę w torebce i zapisuję to, co rzeczywiście chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że nie zmieni, przynajmniej ja nadal mam planowanie głęboko w nosie :D

      Usuń
  10. Oj takie notowania, to zupełnie nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja takiego plannera to nie mam. Zawsze używam kalendarze i tam wszystko zapisuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie z planowaniem jest różnie - lubię mieć pewne rzeczy zapisane, wypunktowane, choć i tak różnie bywa z realizacją. Te wszystkie piękne planery mnie kusiły, ale od razu stwierdziłam że wydawanie stówki na kalendarz to zdecydowanie za dużo. Ostatecznie sama zrobiłam sobie planer, zbindowałam go i oczywiście korzystam w miarę potrzeb :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi tam wystarczą zwykły kalendarz za kilka złotych. Lubię planować ale nie potrzebuje do tego tej całej wg badziewnej otoczki i gornolotnych sentencji niewiadomo o czym.

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem szczerze, że mnie szał na "to coś" ani przez chwilę nie opanował;) to też zdecydowanie nie dla mnie;) No i też uważam, że na pierwszym miejscu trzeba po prostu słuchać siebie o czym ostatnio nawet wspomniałam w ulubieńcach;) To wszystko do tego samego się sprowadza;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja rowniez go posiadam i bardzo lubie, chociaz fakt - za duzo w nim niepotrzebnych pierdol oraz wkurza mnie fakt, ze za tyle hajsu strony sa tak cienkie, ze przebija druk, to niedopuszczalne i tak nie powinno byc. Poza tym jest spoko, ale chyba 2 raz nie kupie :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Również nie przepadam za planowaniem, ale zastanawiałam się nad zakupem wypasionego kalendarza ;) Cieszę się jednak, że tego nie zrobiłam i kupiłam najzwyklejszy kalendarz za kilka złotych, w którym podobnie jak Ty, zapisywałam wszystko przez pierwsze tygodnie, a teraz leży zapomniany ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja kiedyś byłam mistrzynia planowania :) uwielbialam prowadzić kalendarz notowac zapisywac, zaznaczac podkreslac zakreslac dopisywac planowac
    az na świecie pojawił sie ponad 3 lata temu mój synek, z charakterkiem ze hej ;) i teraz juz nic sie nie da zaplanowac haha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak teraz nie ma czasu na planowanie, zresztą ciężko by Ci było coś ustalić :D

      Usuń
  18. Dopiero drugi albo trzeci raz słyszę o tym 'kalendarzu'. Sama na pewno bym go nie kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie z identycznych powodów z których ty jesteś zła, ja go nie kupiłam; )

    OdpowiedzUsuń
  20. Na szczęście taka moda mnie nie dotyczy. Od dawna wiem, że jak się nie jest systematycznym i jak się samemu nie chce, to żaden najpiękniejszy kalendarz tego nie zmieni. A co więcej mam wrażenie, że ten kupowany jest właśnie tylko po to by się chwalić. Ja wydrukowałam swój za darmo z internetu i mam w nim co chcę, a nie masę pierdół, które nie są mi potrzebne. Niedobrze, że dałaś się skusić, bo mogłaś mieć za to coś lepszego, ale nie dziwię Ci się. Wiem, że ma się czasami chwilę zapomnienia i dajemy się ogłupić. Musimy mieć się na baczności non stop :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze, że odpuściłam jego zakup... Mam właściwie identyczne podejście do planowania, co Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja pierwszy raz w życiu zaczęłam prowadzić kalendarz i o dziwo się go trzymam już dwa miesiące :). Ale 120 zł to dla mnie przesada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe czy wytrwasz :D ja mam za słabą wolę jeśli chodzi o planowanie :D

      Usuń
  23. Mnie też czasem kuszą takie nowinki :) Ja się cieszę, że nie kupiłam. Widziałam wersję za około 100zł. Dlaczego? Dostałam cudny kalendarz ale jak zawsze skończyło się na tym, że nic w nim nie zapisuję bo jestem podobna do Ciebie xD

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam HP i jestem z niego zadowolona, mimo iż faktycznie jest za duzo, jak Ty określiłaś, pierdół. Lubię jednak mieć wszytsko zapisane i chociaż starać się tego trzymać, raz się udaje a raz nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo fajnie, że u Ciebie się sprawdza, bo tak jest z wieloma rzeczami u jednych funkcjonuje u innych niestety nie :)

      Usuń
  25. Lubię planować, ale nie potrzebuje do tego specjalnego planera :)

    OdpowiedzUsuń
  26. wow! coś takiego i mi by się przydało! świetnie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja lubię planować, choć najczęściej robię to w głowie, a nie na kartce czy w kalendarzu, a jeśli muszę coś koniecznie zapisać, to zwykle piszę to w notatniku na kompie czy telefonie. Z drugiej strony lubię takie gadżetowe plannery, ale wiem że potem leżą i się kurzą :)

    Ooo taaak, zdecydowanie idealnie byłoby się wyspać! :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziękuje Ci za tą recenzję, w końcu głos rozsądku

    OdpowiedzUsuń
  29. uwielbiam planować i zapisuję wszystko co możliwe w swoim kalendarzu (również z biedronki) i raczej nie zamienię go na happy planner.. 20 złotych w biedronce, a 100 na ten to ogromna różnica, tym bardziej, że nie jest to jakaś książka, do której będziemy powracać za kilka lat. Poza tym ten z biedry jest całkiem fajny, posiada motta, dużo miejsca na zapiski, idealny do zapisywania codziennych czynności i dat, o których musimy pamiętać ;) Zgadzam się z Twoim wpisem! Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dla mnie byłby to zbędny gadżet :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie też kusił, ale po zapoznaniu się z zawartością doszłam do wniosku, że będzie bezużyteczny. Dlatego kupiłam sobie mały segregator za 10 zł i sama zrobiłam do niego szablony w wordzie. Akurat dla mnie jest to rzecz niezbędna i korzystam z niego codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  32. 120 zł za kalendarz!? Ooooo nie. Choć w sumie czytając posty o tym kalendarzu, sądziłam, że jest on ciekawy, to ta ciekawość wydaje mi się, iż była by na chwile. Na pewno nie pomógł by mi w organizacji. Poprostu tak nie potrafiłabym funkcjonować, a i też opisywanie idealnego dnia czy wymienianie co sprawia, że jestem szczęśliwa, jakoś szczególnie nie ciekawiło by mnie, ponieważ właśnie tak jak mówisz "mam to zakodowane w głowie" i nie potrzebuje tego wypisywać.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja nie lubię planować, też wszystko odkładam na ostatnią minutę :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mnie na szczęście nigdy nie kusiły takie planner, a to dlatego, że wiem, że nie chciałaby mi się ich uzupełniać :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedyś bardzo bym się cieszyła z takiego gadżetu ;) teraz wystarczy zwykły kalendarz :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mnie również kusił zakup tego kalendarza, już prawie kupiłam ale moja koleżanka kupiła i mogłam zobaczyć czy to mi się na prawdę opłaca? Cieszę się że go nie kupiłam bo na pewno leżał by teraz w koncie :)
    Pozdrawiam !

    http://czaswobiektywie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo ładne i ciekawe są te wszystkie tego typu zeszyty ale nam jakoś szybko się nudzą xD

    OdpowiedzUsuń
  38. Niby fajne, ale u mnie plany rzadko kiedy wypalają :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Nice post and great blog :) I follow you :)
    Have a nice day :)

    http://itsmetijana.blogspot.rs/

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja tam jednak zostaje przy moim kieszonkowym kalendarzu za kilkanaście zł:D nie lubię niepotrzebnych pierdół, zwłaszcza za taką cenę!:D Naprawdę super post!

    OdpowiedzUsuń
  41. Mi się te planery bardzo podobają, ale nie daję się nabrać i nie kupuję "kalendarza" za ponad 100 zł :P W tym roku mam ten z Biedronki w azteckie wzory, który kosztował chyba 15 albo 25 zł i jestem zadowolona - mam tam przynajmniej dużo miejsca na notatki, a przecież mogę go sobie spersonalizować :P

    OdpowiedzUsuń
  42. Kurcze aż szczęka mi opadła...120 zł za kalendarz :O

    OdpowiedzUsuń
  43. No czasem tak jest, że kupujemy coś bo spodobało nam się u kogoś i czujemy, że musimy to mieć, a jak już mamy, to nagle okazuje się, że wcale nie było nam to potrzebne. Ja tak czasem mam z niektórymi kosmetykami, dlatego ostatnio narzuciłam sobie ostry zakupowy detoks, kupuję tylko to, co absolutnie niezbędne i staram się zużywać zalegające w szufladzie must have'y :/

    OdpowiedzUsuń
  44. Pierwszy raz widzę en kalendarz:) A przydałby mi się zdecydowanie. Przy najbliższej okazji będzie mój;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Już mam odłożone pieniądze na niego, tylko czekam aż będzie dostępny ten, który chcę;) Akurat u mnie sprawdzi się na bank taki planer :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja poznałam og w ubiegłym roku, zwariowałam, chciałam - był jednak wykupiony. Teraz jak na niego patrzę, bardzo sie cieszę, ze nie wydalam ponad stu złoty, na kalendarz ;/ Każdy inny służy mi podbnie, czyli nieregularnie cos tam nabazgrzę; a jakość papieru w HP mnie rozczarowała. Doskonale rozumiem Twoje poczucie zmarnowanych pieniędzy i zawodu :( Szkoda że przekonałaś się na włąsnej skórze ;/ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  47. ja bym nie wydała tyle kasy na kalendarz:D mam zwykły biurowy na biurku i jak coś waznego jest to tam sobie notuję :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Jak świetnie Cię rozumiem! Czytając różnego rodzaju recenzje doszłam do wniosku, że moje życie bez planera jest puste i bez sensu :D Czego ja nie planowałam kupić! Na szczęście dostałam w prezencie Moleskine, i nawet się sprawdza, wykorzystuję go w pracy i jeśli przed upływem roku nie porzucę, będzie dobrze. Choć i tak wolę aplikację todoist ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. U mnie też kończy się zazwyczaj na wielkim planowaniu kupna kalendarza i bycia zorganizowaną od stóp do głów codziennie. Wiele razy kupowałam drogie kalendarze, które potem rzucałam w kąt i zapisywałam wszystko w kalendarzu na telefonie..teraz kupiłam sobie jakis najtańszy w empiku i na początku było pięknie, ale już potem..znowu wygrał telefon :p

    OdpowiedzUsuń

♥Jeśli podoba Ci się co tu robię będzie mi bardzo miło jeśli skomentujesz post i zostaniesz ze mną na dłużej. Postaram się odwiedzić Ciebie również ♥

@Beautypediapatt na instagramie



SZABLON BY: PANNA VEJJS.