Grecka pianka do mycia ciała Organique, czyli Shrek numer 1.

środa, 24 lutego 2016 |
Pianka myjąca Organique śniła mi się dość długo. To przez Was, ponieważ naczytałam się o niej i to zazwyczaj w samych superlatywach. Moja (chociaż raz) genialna mała siostra nie wiedząc o tym zamówiła mi taką piankę na Gwiazdkę u Mikołaja i tak o to moje małe marzenie piankowe się spełniło. Zdradzę Wam, że ma 12 lat zupełnie nic o tym nie wie, ale spodobał jej się kolor greckiej pianki. Można i tak. Jeżeli jesteście ciekawe jak ten zielony Shrek sprawił się u mnie to zapraszam do czytania.



Grecka pianka do mycia ciała Organique ma typowe dla produktów tej firmy opakowanie. Ładne, proste i wygodne. Produkt oprócz nakrętki, która na opakowaniu być musi, chroniony jest jeszcze srebrną folią. Tu duży plus, bo zdzierając folie ochronną automatycznie wiemy od kiedy produkt był otwarty.


To co widzimy po zdarciu sreberka to piankowy Shrek w opakowaniu. Zielono- żółty kolor naprawdę idealnie odpowiada postaci z bajki. Co za tym idzie, wysmarowana tym specyfikiem wyglądam jak sam Shrek tyle, że wychudzony, bo nie mam tylu warstw jak ogry i cebule... Wracając do meritum, czyli do pianki to oprócz koloru moją uwagę przykuł zapach. Taki słodkawy, winogronowy idealny na lato. Nie mam pojęcia czemu na opakowaniu pokazane są oliwki, a zapach ewidentnie taki nie jest. Może dlatego, że jest to symbol Grecji, ale czemu wtedy pianka nie nazywa się winogronową? W składzie też żadnych oliwek nie widzę, ale co zrobić. Nie narzekam, bo mi zapach podoba się bardzo.
Dostępne są jeszcze cztery inne wersje zapachowe: kolonialna, afryka, mleko, pomarańcza


Jak widać skład nie powala. Przyznaje, że zazwyczaj w żelach pod prysznic staram się używać tych bez SLSów, bo mam bardzo wysuszoną skórę. Dlatego też lubię żele o dobrych składach bądź oliwki pod prysznic.Nie należę jednak do osób, które kategorycznie mówią nie wszystkim produktom, które takie substancje zawierają. Grecka pianka z Organique pomimo składu o dziwo nie wpłynęła na jeszcze większe przesuszenie mojej skóry. Nie wpłynęła źle, ale też nie poprawiła kondycji mojej skóry. Także się nie czepiam.


Jeśli chodzi o konsystencje to jest bajeczna. Jest to taka zbita, przyjemna w dotyku, pianka. Nawet nie wiecie jak miło zanurzyć w nią palce. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, ale jest niesamowita. Bardzo przyjemnie się ją rozprowadza po ciele i uwaga zielony kolor bez problemu z wszystkiego się spłukuje. O dziwo nie jest to też produkt, który zużywa się niczym woda. Pianka jest całkiem wydajna, chociaż ciężko podać mi jakieś ramy czasowe.


Pewnie jesteście ciekawe werdyktu końcowego. Za 200ml pianki płacimy około 30zł. Nie będę się rozpisywać czy to dużo czy mało, bo nie ma to sensu. Dla mnie używania jej to czysta przyjemność. Oczywiście można ją spokojnie zamienić jakimś tańszym żelem i nie jest to wydatek konieczny, ale jakby nie patrzeć jest wyjątkowa i w moim przypadku oznacza "impreze" pod prysznicem. Czasem mam ochotę sobie po dogadzać i to właśnie jest taka kategoria produktu. Wydaje mi się też, że taka pianka z Organique jest idealna na prezent, bo nie zawsze same mamy ochotę wydać tyle na produkt, który zaraz wyląduje w brodziku.

A Wy co o niej myślicie? Zbędny gadżet czy może przyjemność na która trzeba sobie pozwalać?

79 komentarzy

  1. ale ekstra wygląda :D fajny gadżet 'na specjalne okazje', sama bym nie kupiła, ale nie pogardziłabym jakby ktoś mi podarował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie też się cieszę, że ją dostałam prezent idealny :D

      Usuń
  2. Sama sobie bym jej pewnie nie kupiła, chyba że na jakiejś promocji :D ale jako prezent bardzo fajna, bardzo bym się ucieszyła z takiej pianki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak mnie już kuszą i pianki do mycia i te peelingujące, że chyba po któreś sięgnę :D Ta ma świetny, wiosenny kolor, aż weselej się robi, kiedy się na nią spojrzy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te peelingujące też mnie kuszą i myślę, że za jakiś czas kupię sobie jakąś :D

      Usuń
  4. Bardzo lubię pianki Organique. Shrek'owa miałam 2x, ale bardziej lubię pomarańczową i te peelingujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomarańczowa musi pięknie pachnieć, a peelingujące od dawna mnie kuszą :D

      Usuń
  5. Lubię takie pianki, a ta ma dodatkowo fajny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też ją stosuję i jestem zadowolona. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam Afrykę i zawiodłam się na niej. Faktycznie konsystencja bajeczna i milusia, ale u mnie spływała z ciała, była niewydajna i zapach też mnie nie powalił. Organique uwielbiam, ale ten produkt to była klapa. Twój Shrek wygląda lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe czy to akurat tylko Afryka jest taka słaba czy egzemplarz do niczego, albo się po prostu nie polubiliście :D

      Usuń
  8. Ja zawsze chciałam sobie ją kupić, ale cena mnie odstrasza. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak miałam, aż moja siostra mi ją sprezentowała :D

      Usuń
  9. Fajna propozycja :) Nie wiem jak to czytałam, że cały czas myślałam, że to do buzi - aż się musiałam cofnąć :) Chyba aż tak mi ten dzień dał w kość, że już czytanie ze zrozumieniem mi nie wychodzi :) Ale w głosie zanotowałam że można kupować jak będzie ku temu jakaś okazja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w głosie :D dobre przejęzyczenie :D ja tez dziś miałam słaby dzień także łącze się z Tobą :)

      Usuń
  10. Jaki kolorek :) Ciekawi mnie ta konsystencja pianki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. konsystencja jest fantastyczna istna ekstaza :D

      Usuń
  11. fajna siostra :)
    mi się też Organique marzy po kątach ;) ale jeszcze nic nie miałam, a piankę myjącą wypróbowałaby jako pierwszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siostra jak to siostra najlepsza i najukochańsza, ale jej tego nie powiem :D to ja tak po cichu kuszę pianką :D

      Usuń
  12. Zapewne jest świetna, choć sama nie wiem czy wydalabym tyle na żel do ciała ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie to jest to, ale może na prezent, bo to taki fajny mały dodatek ;)

      Usuń
  13. Piękne zdjęcia Pati <3 Co do pianki, to ja wciąż jestem w tyle i jeszcze jej nie używałam, ale wcześniej, czy później na pewno nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam te pianki do mycia <3

    OdpowiedzUsuń
  15. fajnie wygląda :) nie obraziłabym się gdybym dostała ją w prezencie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahaha, masz rację z tym Shrekiem :D. Ja jestem wielką fanką tych pianek Organique, ale greckiej jeszcze nie miałam. Jakoś zawsze mi bliżej do Afryki i rześkich pomarańczek... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomarańcza też mnie kusi, a afryka sama nie wiem :D

      Usuń
  17. Zakochałam się w tej konsystencji :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię te pianki :) Z tych bez cukru najbardziej tą i kolonialną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czemu, ale ta kolonialna najmniej mnie kusi taka nazwa jakaś nie moja :D ale oczywiście to tylko moje babskie dyrdymały :D

      Usuń
    2. Ale ona pachnie tak męsko, świeżo, w żadnym wypadku orientem i przyprawami ;) bo mnie z tym "kolonialność" się kojarzy :P

      Usuń
    3. to w takim razie mi tez by mogła się spodobać :D

      Usuń
    4. Mogła :) bo takich przyprawowych "smrodków" to i ja nie lubię, więc nawet bym nie polecała :) jeśli masz dostęp do organique stacjonarnie, to najlepiej iść i po prostu powąchać tester :)

      Usuń
    5. zawsze tak robię :D ale przyznam Ci się, że mam nadzieje, że mi się nie spodoba ten zapach, bo muszę oszczędzać :D

      Usuń
  19. Świetnie wygląda ta pianka :) Kiedyś się w końcu skuszę na jedną z nich, bo od dawna mam je na oku :) Co prawda na kosmetyki myjące pod prysznic czy do kąpieli nie lubię wydawać zbyt wiele, ale uważam, że raz na jakiś czas można sobie pozwolić na coś z wyższej półki cenowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie na takie małe spa pod prysznicem :D

      Usuń
  20. No nie :), i jak ja mam nie kupować produktów do kąpieli? :P Chyba stworze sobie listę i zapiszę żeby tą piankę wypróbować. Wygląda super, choć nigdy nie słyszałam o tym produkcie. Pójdę jutro i zerknę na zapachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co złego to nie ja :D zerknij to nic nie kosztuje chyba, że się skusisz haha :D jestem ciekawa czy Ci przypadną do gustu :D

      Usuń
  21. Ja uważam, że czasem trzeba rozpieszczać swoje ciało takimi cudeńkami, jak np. Organique :) na razie znam tylko ich masła do ciała, ale też mam ochotę na jedną z ich pianek...

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo lubię te pianki ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem zaskoczona tymi SLSami :-| nie spodziewałabym się ich w takim produkcie i w takiej firmie :-( straszna szkoda..jednak raz na jakiś czas z pewnością nie zaszkodzą. Pianka wygląda bardzo kusząco :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cóż zazwyczaj są wszędzie hehe :D ale prawda ja tez myślałam, że w takim produkcie to ich nie ma :)

      Usuń
  24. Ale masz cudowną Siostrę! Brawo! :) Uwielbiam te pianki do mycia, choć ciut bardziej lubię te z drobinkami. Zapachy fajniejsze, a i jakoś tak przyjemniej się ich używa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie przechwalajmy jej, bo to niezdrowo :D te peelingujące mnie kuszą i pewnie w końcu się skuszę :D

      Usuń
    2. Młodsze rodzeństwo jest fajne! Ja mam młodszego brata, obecnie już w sumie stary koń, ale nadal traktuję jak mojego małego braciszka :)

      Skuś się, skuś. Ja je uwielbiam :)

      Usuń
  25. Linia Grecka to mój ukochany zapach w Organique <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Nawet nie wiedziałam, że takie cuda istnieją ;) Ech świat kosmetyków jeszcze bardzo wiele przede mną kryje. Mój blog ♥ Byłoby miło gdybyś zaobserwowała !

    OdpowiedzUsuń
  27. faktyczni wygląda to genialnie! bardzo mnie zachęciłam tym postem! chyba i mi zacznie się śnić :P hah

    OdpowiedzUsuń
  28. Lubię te ich pianki właśnie dlatego, że są wydajne i działają :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Kolor jest boski :D Kojarzy nam się z gumą balonową z dzieciństwa :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Mnie kuszą te pianki peelingujące :D szczególnie Pinacolada :p Ta kolorem naprawdę przypomina Shreka :p

    OdpowiedzUsuń
  31. świetnie wygląda w opakowaniu - tak całkiem inaczej :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciekawa jestem, jakby mój mąż zareagował widząc mnie w takim kolorze:D ale zaintrygowałaś mnie bardzo...coś czuję, że znajdzie się na mojej prysznicowej półce:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wygląda cudownie, aż mam ochotę ją wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Fajnie wygląda, czasem można sprawić sobie trochę przyjemności shrekowej :)

    OdpowiedzUsuń
  35. powalający kolor :D Ale chyba tym właśnie mnie kusi najbardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Może na promocji bym się na nią skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Oooo jaki ma kolor, nie znałam tego produktu, może kiedyś się zdecyduję żeby się trochę rozpieścić :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wiele dobrego słyszałam o tej marce. Pianka ma fajną konsystencje i ciekawy kolor :) Również staram się unikać SLS/SLES w składzie, ze względu na suchą skórę.

    OdpowiedzUsuń
  39. Uwielbiam produkty Organique i już mam całą listę kosmetyków do wypróbowania... Mam nadzieję, że starczy mi życia żeby je wszystkie przetestować :D Pianka już właśnie została na nią wpisana :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Jej jak pasta curry z kurczakiem , tyle, że bez kury ;) Próbowałabym oj próbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Bardzo lubię produkty Organique, tej konkretnej pianki nie miałam, ale podsunę ją może komuś z najbliższych jako upominek da mnie z okazja wielkanocny ;p bo prawda jest taka, ze samej mi zawsze szkoda pieniędzy na kosmetyki do ciała, ale w prezencie czemu nie ^^
    Swoja drogą bardzo fajny blog, przejrzysty, konkretny, fajne zdjęcia, bardzo żałuje, że dopiero tu trafiła, ale na pewno będzie jeszcze okazja, aby to nadrobić:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje bardzo miło się czyta takie komentarze :)

      Usuń

♥Jeśli podoba Ci się co tu robię będzie mi bardzo miło jeśli skomentujesz post i zostaniesz ze mną na dłużej. Postaram się odwiedzić Ciebie również ♥

@Beautypediapatt na instagramie



SZABLON BY: PANNA VEJJS.