Oczyszczanie twarzy. Czy bawełniane chusteczki Tami to dobry zamiennik szmatki muślinowej?

piątek, 5 lutego 2016 |
Każda z nas czasem ma lenia i nie piszę tego dlatego, że dziś jest pierwszy dzień po tłustym czwartku, mój brzuch jest pełny i nic mi się nie chce. Tylko dlatego, że podchodzę bardzo poważnie do tematu oczyszczania twarzy, a nie chce mi się wiecznie prać moich szmatek muślinowych. Niby nie jest to problematyczne, ale jednak czasem zapomnę wrzucić mojej szmatki do pralki, albo po raz tysięczny gdzieś ją zgubię. A nie wyprana szmatka ma na sobie tyle bakterii, że jej używania mija się z celem. Wtedy z pomocą przychodzą mi chusteczki bawełniane, które są moim odkryciem i bardzo chce się tym z Wami podzielić.



Przyznaje, że  dość długo żyłam w nieświadomości i makijaż z twarzy zmywałam tylko wodą albo wodą z żelem pod prysznic. Tak wiem brzmi strasznie, ale moja skóra o dziwo miała się świetnie. Potem trafiłam na blogi i youtube, to było jakoś 6, 7 lat temu, sporo dowiedziałam się o pielęgnacji i od tego czasu oczyszczanie jest ważną częścią mojej pielęgnacji. Makijaż z twarzy zmywam najpierw płynem micelernym z Garniera, a potem używam mój olejek z Resibo, do którego zmycia konieczna jest szmatka muślinowa lub inny tego typu specyfik, który ściągnie resztki olejku z twarzy. 


Bawełniane chusteczki Tami, My Babe chusteczki do pielęgnacji noworodków i niemowląt kupiłam za kilka złoty w Rossmannie. Opakowanie jest bardzo wygodne można je bez problemu zamykać, dzięki temu chusteczki się nie kurzą, a ja jestem pewniejsza, że jest to bardzo higieniczna opcja. W opakowaniu mamy 30 sztuk biodegradowalnych, naturalnych, suchych chusteczek. Jak widać docelowo przeznaczone są dla dzieci, jest też wersja "dla dorosłych" Tami, My Care chusteczki kosmetyczne do twarzy, skóra wrażliwa i skłonna do alergii, która jest beznadziejna i tych  Wam nie polecam.


Chusteczki są bardzo wygodne. Na zdjęciu widzicie jedną złożoną, po rozłożeniu jest idealnej wielkości. Bawełna jest przyjemna dla skóry i bez problemu ściąga resztki oleju z naszej twarzy. Nie zdarza mi się, żeby się rozwarstwiała. Tak naprawdę do końca mycia trzyma się w bardzo dobrym stanie. Czego nie można powiedzieć, o drugiej wersji tych chusteczek, które po zamoczeniu się rozwarstwiają i drą na małe kawałki.

Czy chusteczki bawełniane Tami zastąpią szmatkę muślinową? I tak i nie. Nie są drogie, nie trzeba ich prać, ponieważ są jednorazowego użytku. Jedno opakowanie starcza na miesiąc codziennego użytku. To może być plus jak i minus. Jedyne co stanowi dla mnie większą różnice to fakt, że szmatka muślinowa delikatnie peelinguje naszą skórę. Bawełniane chusteczki tego nie robią i czasem mi tego brakuje.


Jeżeli używacie szmatek muślinowych same musicie się zastanowić czy to jest opcja dla Was. Czy nie macie problemu z praniem, a może wcale nie macie szmatek, a chcecie je wypróbować. Te bawełniane chusteczki Tami dla mnie osobiście są super.  Szmatki muślinowej nie używam już wcale, jedyne co częściej muszę peelingować moją skórę. Tłumaczę sobie też, że dzięki temu traktuje moją skórę delikatniej, nie pocieram mocno, co wiadomo też nie jest wskazane. Zresztą w myśl tej zasady już dawno nie używam peelingów ziarnistych tylko peelingi enzymatyczne np. ziołowy peeling enzymatyczny z Organique.

A Wy jak zmywacie swój makijaż? Używacie szmatek muślinowych?

Buziaki
PATA

44 komentarze

  1. Ciekawy zamiennik pieluszek :)
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  2. I pomyśleć, że od półtorej roku kupuję je swojemu maluchowi do wycierania buźki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zwykle kupuję ręczniczki jednorazowe do twarzy z Rossmanna. Mi bardzo odpowiadają.

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedyś zmywałam micelem z Biedronki, ale zaczął mi mocno oczy podrażniać, aktualnie swój makijaż zmywam micelem z Garniera. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nigdy nie miałam szmatki muślinowej. Chyba za dużo zachodu;) Tami kupiłam z ciekawości te co widziałaś u mnie i dla mnie spoko, ale nie jest to produkt niezbędny:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem stosuję zwykłe nawilżane chusteczki przeznaczone dla niemowląt do mojego demakijażu. Zdecydowanie wolę te jednorazowe. Miłego weekendu :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy post :)
    Ja również kiedyś makijaż zmywałam wodą xD ale to daaawno

    http://magicworldprincesscarmen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. akurat tych nie używałam ale często sięgam po chusteczki dla dzieci jako, że idealnie usuwają makijaż

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja używam szmatki bawełnianej, myślałam nad muślinową i chyba w końcu się zdecyduje na nią. Dla mnie wyprać to nie problem

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze wiedzieć, że można jakoś zastąpić taką szmatkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem szczerze, że nie słyszałam o tych chusteczkach muślinowych, ale chętnie wypróbuję te z Tami :) Do demakijażu używam płynu z Garniera. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie używam tych chusteczek do twarzy, ale mam ich w domu cały karton, bo są idealne dla mojego maluszka :) Nie spotkałam się jeszcze z lepszymi, a chwalony Pampers się przy nich chowa :) A co najlepsze nie mają w sobie chemii i wiem, że są bezpieczne dla skóry. Niestety w Uk ich nie ma, więc rodzice przysyłają mi je specjalnie z Polski :) Muszę sprawdzić jak się spiszą w roli, którą Ty im wymyśliłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam szmatke muślinową i według mnie nic nie jest w stanie jej zastąpić; )

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja myślę, że mi chusteczki by się sprawdziły z jednego prostego powodu - nie potrzebuje dodatkowego peelingu! Moja Luna Foreo i kwasy robią swoje, więc katowanie buzi szmatką muślinową każdego dnia nie byłoby zbyt mądrym posunięciem. Muszę się zakręcić koło tych chusteczek, bo przydałyby mi się w codziennej pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wole ściereczki muślinowe ale te chusteczki byłyby świetna alternatywa właśnie w chwili, gdy nie ma się pod ręką akurat świeżej ściereczki :) raczej zamiast ściereczki na stałe chusteczki nie sprawdziłyby się u mnie

    OdpowiedzUsuń
  16. Przy kolejnych zakupach w Rossmannie będę musiała ich poszukać, zainteresowałaś mnie nimi. :) Tak samo jak tą szmatką muślinową, której wcześniej nie miałam przyjemności używać. Chyba pora to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  17. Osobiście nie używam żadnych szmatek do zmywania makijażu. Jedyne co robię to zmywam makijaż płynem mineralnym z Garnier a następnie mydłem przeznaczonym do AZS i tyle. Ale co do chusteczek to wypróbuję je na moim synku :p

    Ps nie wiem czy wiesz ale Przeszłam z blogspota z moim blogiem na stronę internetową. Adres Znajdziesz i informacje do komentowania na Google+ :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiedziałam o istnieniu takich chusteczek a to interesujacy gadżet kosmetyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ani jednego, ani drugiego nie testowałam.

    OdpowiedzUsuń
  20. tami uwielbiam, ale starczały mi na 2 tygodnie tylko ;(

    OdpowiedzUsuń
  21. ja bym chyba jednak wybrała szmatkę muślinową, ale te chusteczki stanowią fajną alternatywę;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pierwszy raz czytam o takich szmatkach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Widziałam te chusteczki w Rossmannie, ale jakoś mnie nie skusiły :P Może dlatego, ze w sumie są mi niepotrzebne :P Za to olejek Resibo chętnie bym do siebie przygarnęła :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawy post! Zapraszam do siebie - kosmetyczny post! http://life-that-inspired.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. to jest ciekawy produkt, fajnie mieć w głowie, że istnieje coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam szmatkę muślinową z TBS, ale szczerze mówiąc leży ostatnio zapomniana. Po prostu zmywam makijaż płynem micelarnym, a potem myję buzię żelem i osuszam ręcznikiem papierowym. No i niezależnie od pory roku, codziennie wieczorem używam tonkiu z kwasem, bo takie mikrozłuszczanie dobrze robi mojej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  27. piszesz ciekawe posty :) co powiesz na wspolna obs ? jesli tak to zacznij i daj znac :)
    http://jevinn99inspired.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie dla mnie cyba te szmatki, ściereczki i chusteczki, choć zaczynam się poważnie zostanawiać nad jednorazowymi ręcznikami do wyierania twarzy. Nie pamiętam jak się dokładnie zwą, ale są też w Rossmannie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nigdy w taki sposób nie zmywałyśmy makijażu ;) W ogóle o tej szmatce nie słyszałyśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. ja jeszcze ich nie używałam,ale jestem ich bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja nie lubię strasznie zapachu chusteczek dla dzieci. Niby bezzapachowe a strasznie mnie ten zapach dusi.

    OdpowiedzUsuń
  32. Do zmywania swojego demakijażu przeważnie używam zwykłych bawełnianych ręczniczków namoczonych w ciepłej wodzie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Używałam , są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  34. ja po płynie micelarnym zawsze myję buzię żelem :) wtedy mam pewność, że wszystko zeszło :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Makijaż zmywam najczęściej za pomocą płatków kosmetycznych.

    OdpowiedzUsuń
  36. Często je kupuję :) bardzo sie przydają :)

    Kochana mogłabyś kliknąć w linki w najnowszym poście ROMWE?
    http://rzetelne-recenzje.blogspot.com/2016/02/stylizacja-z-romwe-czyli-o-sukience-z.html
    Z góry dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  37. Do mycia twarzy nie używam ani szmatek, ani szczoteczek, ani też chusteczek :p
    Jedynie płatków kosmetycznych z płynem micelarnym...o ile kładę na twarz coś innego niż krem ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Miałam inną wersję tych chusteczek do twarzy nie sprawdziły się niestety :/ Może kiedyś skuszę się na te :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie używałam do tej pory ani szmatek muślinowych ani chusteczek bawełnianych, ale szczególnie zainteresowałam mnie ta pierwsza opcja:). Jak się zaopatrzę, to dam znać jak się u mnie sprawdza.
    Pozdrawiam gorąco! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam w takim razie na Twoją opinie :)

      Usuń
  40. Jamam je w wersji dla dorosłych i bardzo lubię, nie wiedziałam nawet, ze jest i wersja dla dzieci. Chętnie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń

♥Jeśli podoba Ci się co tu robię będzie mi bardzo miło jeśli skomentujesz post i zostaniesz ze mną na dłużej. Postaram się odwiedzić Ciebie również ♥

@Beautypediapatt na instagramie



SZABLON BY: PANNA VEJJS.